Dary Ducha Świętego w historii Kościoła

Miłość nigdy nie ustaje. Bo choć są proroctwa, przeminą; choć języki, ustaną; choć wiedza, obróci się wniwecz. Po części bowiem poznajemy i po części prorokujemy. Ale gdy przyjdzie to, co doskonałe, wtedy przeminie to, co jest cząstkowe. [1 Kor 13:8-10]

 

Według większości historycznych protestantów, począwszy od Marcina Lutra, cudowne dary charyzmatyczne jak uzdrawianie, wypędzanie demonów czy mówienie obcymi językami przestały być udzielane przez Boga, wraz z zakończeniem powstawania Pisma Świętego i śmiercią apostołów, gdyż ich jedynym celem było uwiarygodnienie samego Chrystusa, a następnie posłanych przez Niego Apostołów.

Służbie Jezusa towarzyszyły niezwykłe cuda, które apostoł Jan (Ew. Jana 2.11) nazywa „znakami”.

Wg Lutra i jego następców, Jan wskazuje, że cuda były dowodami uwiarygodniającymi samego Jezusa i potwierdzającymi autentyczność Jego przesłania.

Po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Jezusa, gdy były zakładane fundamenty Kościoła a Nowy Testament kompletowany i spisywany, apostołowie także w mocy Ducha Świętego czynili uwiarygodniające ich posługę „znaki” jak: uzdrawianie, wypędzanie demonów czy mówienie obcymi językami.

Jednak po spisaniu pełnego kanonu Biblii charyzmaty i cuda przestały być potrzebne, bo ludzie mieli od tamtej pory wierzyć samemu Pismu [zasada SOLA SCRIPTURA – tylko Pismo].

Luter i kolejni protestanci głównego nurtu, odnosząc się do wielowiekowej tradycji kościoła rzymskiego, pełnej sprzecznych z Pismem Świętym objawień, cudów i rzekomych znaków uwiarygodniających obecność Ducha Świętego wpośród ich odstępstwa i błędnej nauki, całkowicie odrzucili cudowne działanie Boga na rzecz zasady SOLA SCRIPTURA – tylko Pismo!

Ich stanowisko określono mianem cesacjonizmu - pochodzi od łacińskiego cessatio (ustanie, przerwanie, wygaśnięcie, zaprzestanie).

W swej argumentacji protestanci broniąc cesacjonizmu odwoływali się do słów Apostoła Pawła z 1 Kor 13, 8, że „proroctwa przeminą, a języki ustaną”

Drugim fundamentalnym wierszem, na którym się oparli jest Dn 9, 24: „Siedemdziesiąt tygodni zamierzono ludowi twemu i miastu twemu świętemu na zniesienie przestępstwa, i na zgładzenie grzechów i na oczyszczenie nieprawości, i na przywiedzenie sprawiedliwości wiecznej, i na zapieczętowanie widzenia i proroctwa, a na pomazanie Świętego świętych.

Wyraz zapieczętowanie - może być również tłumaczony jako zablokowanie, zakończenie, zamknięcie.

Protestanccy teologowie zinterpretowali ten wiersz, jako proroczą zapowiedź ustania widzeń i daru proroctwa, po przyjściu Pomazańca – Chrystusa, a w konsekwencji ustanie innych cudownych darów.

To nie oznacza, że przestali wierzyć w obecność czy działanie Ducha Świętego, ale uznali, że po spisaniu Nowego Testamentu, działanie Ducha Świętego ogranicza się do wewnętrznej pracy w ludzkich sercach w dziele ich zbawienia i uświęcenia!

Niektórzy cesacjoniści całkowicie negują jakiekolwiek cuda a inni modlą się o cudowne odpowiedzi na modlitwy i gdy na przykład, wbrew przewidywaniom lekarzy, ktoś wróci do zdrowia to uznają to za cud od Boga, który dokonał się w mocy Jego Świętego Ducha.

Wszyscy cesacjoniści twierdzą, że Duch Święty nie daje obecnie wierzącym ludziom cudownych duchowych darów tak jak to miało miejsce w czasach apostołów.

Twierdzą, że Bóg zaprzestał udzielać cudownych darów, takich jak mówienie językami, dar proroctwa czy uzdrawiania, po tym jak zostało spisane całe potrzebne Kościołowi objawienie zawarte w Piśmie Świętym.


Przeciwnicy cesacjonizmu uważają, iż wynika on z reakcji na rzymskokatolickie wierzenia i niebiblijne praktyki wypływające z licznych objawień i nauk katolickich świętych, potwierdzanych przez rzekome znaki i cuda.

Protestanccy cesacjoniści wyszli z założenia, że nie mogą to być przejawy darów Ducha Świętego, skoro towarzyszy im taka bezbożność i odstępstwo od prawdy zawartej w Bożym Słowie.

W konsekwencji uznali, że znaki i cuda służyły w pierwszym Kościele wyłącznie do potwierdzenia autorytetu i nauki apostolskiej.

Pan Jezus w Mar. 16 od w. 17 powiedział: A takie znaki będą towarzyszyć tym, którzy uwierzą: w moim imieniu będą wypędzać demony, będą mówić nowymi językami; (18): Będą brać węże, a choćby wypili coś śmiercionośnego, nie zaszkodzi im; na chorych będą kłaść ręce, a ci odzyskają zdrowie. (19): A gdy Pan przestał do nich mówić, został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. (20): Oni zaś poszli i głosili wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał ich słowa znakami, które im towarzyszyły. Amen.

Czy znaki i cuda służyły w pierwszym Kościele wyłącznie potwierdzeniu autorytetu i nauki apostolskiej czy mogą być też inne przyczyny udzielania charyzmatów, jak litość Boga względem ludzi w potrzebie uzdrowienia czy uwolnienia z mocy demonów?

Czy Bóg nie pragnie nadal napełniać chrześcijan nadprzyrodzoną mądrością i poznaniem oraz cudowną mocą do szerzenia Jego Królestwa?

Czy znaki i cuda tak samo, jak w służbie apostołów, w kolejnych wiekach nie miały potwierdzać moc i wiarygodność Ewangelii wśród wszystkich narodów, aż do powrotu Pana Jezusa?

Cesacjoniści powołując się na historię Kościoła twierdzą, że gdy apostołowie umarli, cudowne dary Ducha ustały.

Mówią, że nie ma żadnych historycznych dowodów na to, że cudowne dary Ducha przetrwały apostołów i że kolejne pokolenia chrześcijan nie praktykowały duchowych darów.

Niektórzy wcześni przywódcy kościelni wyraźnie twierdzili, że dary nie były już praktykowane w ich czasach. W IV i V wieku Jan Chryzostom i Augustyn mówili, że dary Ducha nie były praktykowane w kościele.

Ci, wśród których pojawiały się jakieś cuda i objawienia, znajdowali się na pograniczach ortodoksyjnego chrześcijaństwa albo byli heretykami.

Wczesny Kościół oficjalnie nie nauczał o darach Ducha i nie uzasadniał korzystania z tych darów.

Praktycznie nie było cudownych darów Ducha w kościele przez całą jego historię i dopiero XX wiek przyniósł zainteresowanie cudownymi charyzmatami, w konsekwencji czego powstał współczesny ruch charyzmatyczny.

Informacje, którymi dysponujemy w odniesieniu do wczesnego chrześcijaństwa są niekompletne, ale czy powyższe stwierdzenia cesacjonistów są historycznie uzasadnione czy też istnieją wiarygodne historyczne dowody na to, że dary Ducha nie umarły wraz z apostołami?

Ireneusz ze Smyrny, był uczniem Polikarpa - ucznia Apostoła Jana.

Żył w latach 130-200 i do dziś zachowały się jego opisy współczesnego mu kościoła:

Inni wiedzą o rzeczach przyszłych: widzą wizje i wypowiadają prorocze słowa. Inni nadal leczą chorych, kładąc na nich ręce, a oni odzyskują zdrowie.

Biskup Rzymu Nowacjan, zginął w prześladowaniach ok. 257 r.

Opisując współczesny mu kościół pisze:

Duch Święty […] powołuje w Kościele proroków, poucza nauczycieli,
udziela języków, daje moce uzdrowienia, czyni cudowne dzieła,
daje rozróżnianie duchów, przydziela władzę kierowania, podsuwa rady, porządkuje i zestawia wszelkie inne dary, jakie tylko są wśród charyzmatów”.

biskup Hilary z Poitiers (żyjący w latach 315-367):
„Dar Ducha przejawia się tam, gdzie mądrość przemawia i słowa życia dają się słyszeć, i gdzie jest wiedza pochodząca z wejrzenia danego przez Boga […];
albo przez dar uzdrawiania, byśmy przez leczenie chorób dawali świadectwo o Tym, który takich rzeczy udziela;
albo przez czynienie cudów, by to, co czynimy, rozumiano jako moc Bożą;
albo przez proroctwo, aby przez nasze rozumienie nauczania jawne było, że przez Boga jesteśmy pouczeni;
albo przez rozeznanie duchów, byśmy nie byli niezdolni do rozróżnienia, czy ktoś mówi z Ducha Świętego, czy przewrotnego;
albo przez różne rodzaje języków, by znak języków mógł być udzielony jako znak daru Ducha Świętego;
albo przez tłumaczenie języków, by wiara tych, którzy słuchają, nie była zagrożona, gdyż tłumacz języka wyjaśnia język tym, którzy go nie znają”.


biskup Aleksandrii, Atanazy, około roku 360 napisał Żywot Antoniego, słynnego mnicha egipskiego, który rozważał biblijne teksty z Dziejów Apostolskich o pierwszych chrześcijanach.

Uwagę Antoniego zwrócił biblijny opisu tego jak po wylaniu Ducha Świętego, chrześcijanie sprzedawali wszystko, co mieli.
„[Antoni] pogrążony w takich myślach poszedł na spotkanie chrześcijan, gdzie właśnie czytano fragment Ewangelii Mt 19,21 gdzie Pan Jezus mówił bogaczowi: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko, co masz i rozdaj ubogim. Potem przyjdź i pójdź za mną, a będziesz miał skarb w niebie!

[Antoni] wyszedłszy, oddał całą swą posiadłość chłopom ze swojej wsi i sprzedał wszystkie ruchomości, a uzyskane pieniądze rozdał biednym”.

Następnie udał się na pustynię, aby przygotować się do napełnienia mocą Ducha Świętego.

Po dwudziestu latach ścisłej ascezy w opuszczonym forcie, wprowadzony w tajemnice wiary i napełniony Duchem Bożym, stał się duchowym ojcem odnowy całego ówczesnego egipskiego chrześcijaństwa.

„Wielu uleczył Pan za jego pośrednictwem z chorób ciała, a innych uwolnił od demonów; udzielił także Antoniemu daru słowa, tak, że odważnie głosił Dobrą Nowinę, pocieszał smutnych a zwaśnionych doprowadzał do przyjaźni.”

Opisując żywot Antoniego, biskup Atanazy komentuje te przejawy mocy Ducha Świętego: „Nie powinniśmy być nieufni, jeśli tak wielkie cuda dokonywały się za pośrednictwem człowieka, bo tak zapowiedział Zbawiciel […]. On powiedział uczniom i wszystkim, którzy w Niego wierzą: «Chorych uzdrawiajcie, wyrzucajcie demony; darmo wzięliście, darmo dawajcie»”.

Antoni, który prawdopodobnie był analfabetą, stał się w oczach uczonego Atanazego uosobieniem chrześcijanina pełnego Ducha Świętego.


Biskup Bazyli z Kapadocji żyjący w IV wieku, opisuje żywot nawróconego poganina Grzegorza Cudotwórcy z III wieku, który przez 30 lat był biskupem zboru w Neocezarei Pontyjskiej:
„Dzięki pomocy Ducha Świętego miał władzę nad demonami; otrzymał też dar słowa w celu wywołania posłuchu dla wiary; […]. Jego zapowiedzi przyszłości były tak znamienne, że nie brakowało im niczego z wielkich proroctw […]; dzięki mocy, znakom i niezwykłym cudom został nazwany drugim Mojżeszem. Wyleczył wielu chorych, uwolnił opętanych od złych duchów i cudami pomnożył liczbę chrześcijan”.
Zgodnie z podaniami w dniu jego śmierci w Neocezarei Pontyjskiej zostało tylko 17 pogan, tylu ilu było tam chrześcijan, kiedy zaczynał tam swoją posługę.

Słynny Augustyn z Hippony żyjący na przełomie IV i V wieku, w pierwszych latach po swym nawróceniu uważał, że dary charyzmatyczne miały sens tylko dla pierwotnego chrześcijaństwa.

Później jednak zmienił zdanie pod wpływem wiadomości o aktualnych uzdrowieniach i na przykład w dziele Państwo Boże z lat 413-427 nawiązując do księgi Dziejów Apostolskich napisał: także i teraz bowiem dzieją się cuda w imię Chrystusa, lecz nie bywają one teraz tak rozgłaszane”, „są znane tam, gdzie się zdarzają”.

W ciągu dwóch lat, na terenie diecezji Hippony zanotowano ponad siedemdziesiąt cudownych uzdrowień i doszło jeszcze do wielu innych tego typu zdarzeń, tak że nie jest możliwe, byśmy o wszystkich wiedzieli.

Powinienem zapełnić cudami kilka tomów oficjalnie uznanych i zatwierdzonych do publicznego czytana w naszych kościołach.

Na przykład „w Mediolanie, za naszego tam przebywania, ujrzał światło dzienne pewien ślepy, pozbywszy się dawnych ciemności”; „A któż wie o uzdrowieniu w Kartaginie patrona prefektury Innocencjusza? Przebywałem tam wówczas i działo się to na moich oczach”, relacjonuje Augustyn, podając dalej opis całego wydarzenia: „Zaczęliśmy się modlić. Padliśmy, jak zwykle, na kolana, a potem na twarz; […] chory również zaczął się modlić”. Kiedy modlitwa o zdrowie chorego dobiegła końca, „powstaliśmy i otrzymawszy błogosławieństwo od biskupa, rozeszliśmy się”. Cud potwierdził później lekarz, który „zastał doskonale zagojoną bliznę!”.

Augustyn opisuje też przypadek pobożnej kobiety imieniem Innocencja, uzdrowionej z raka po szczególnym objawieniu, które otrzymała we śnie.

Augustyn podawał nawet przykłady wskrzeszeń z martwych.

„Dzieją się teraz liczne cuda za sprawą Boga; tak jak On Sam chce i przez kogo chce”.

Oczywiście i wtedy nie brakowało oszustów i szarlatanów mieniących się cudotwórcami. Znany osobiście Augustynowi biskup Kartaginy, opisał jeden z takich przypadków:

„Byliśmy świadkami przybycia do miasta rzekomego mnicha, który twierdził, że dokonuje cudownych uzdrowień. Wykonywał wokół osób ślepych i kulawych jakieś niezwykłe ruchy i namaszczał ich oliwą […]. [Chorzy] sądzili, że przywrócił im wzrok i sprawność ich nogom, lecz w rzeczywistości odchodzili nadal dotknięci tymi samymi ułomnościami, co przedtem”.

Patriarcha Aleksandrii Cyryl (380-444), uważał, że charyzmaty nieprzerwanie trwają w Kościele, zwłaszcza wśród tych, którzy prowadzą ascetyczny tryb życia i poświęcają się modlitwie.

W swoich kazaniach do nowo nawróconych mówił o napełnieniu Duchem Świętym, który udziela darów nauczania i wykładania Pisma, proroctwa, wypędzania demonów i czynienia cudów.

Wyjątkiem był dar mówienia obcymi językami, którego nie zauważał wśród swoich współczesnych, dlatego też sądził, że był to dar przeznaczony tylko dla pierwszych uczniów, którzy głosili Ewangelię wśród obcych narodów w ich rodzimych językach.

Podobnie uważa wielu cesacjonistów, negując inne rozumienie daru mówienia językami, który zgodnie z 14 rozdziałem 1 Kor. nie służy ewangelizacji, ale modlitwie.

Jak więc widzimy, twierdzenie, że nie ma żadnych historycznych dowodów na to, że cudowne dary Ducha przetrwały apostołów i że kolejne pokolenia chrześcijan nie praktykowały duchowych darów, jest nieprawdziwe i mylące.

Możemy mieć uzasadnione wątpliwości co do wiarygodności licznych cudów i objawień, na których opierała się średniowieczna religijność i zabobonna cześć oddawana relikwiom świętych i miejscom rzekomych cudownych objawień aniołów, pogańskich wyobrażeń Marii czy samego Pana Jezusa.

Myślę jednak, że nie ma podstaw arbitralne negowanie cudownych doświadczeń wszystkich ludzi na przestrzeni wieków, z których niektórzy szczerze szukali Boga i Jego Królestwa, pośród otaczającego ich odstępstwa od Prawdy i pustej religijnej obrzędowości.

Uważam, że reformatorzy słusznie podkreślając fundamentalne i nadrzędne znaczenie zamkniętego w Kanonie Pisma Świętego objawienia, wylali dziecko z kąpielą i posunęli się za daleko negując wszelkie przejawy cudownego działania Ducha Świętego w po-apostolskim kościele!

Późniejsze doświadczenia i duchowe przeżycia w łonie samego protestantyzmu były źródłem sporów, oskarżeń i kolejnych podziałów.

Bardzo wcześnie, bo już na początku XVI wieku wśród anabaptystów, nierzadko pojawiały się doświadczenia charyzmatyczne, jak prorocze wizje czy mówienie językami.

W Niemczech niektórzy anabaptyści, "doświadczyli uzdrowień, mówienia językami i innych przejawów duchowego ożywienia"

Zgromadzenia anabaptystów, które później rozwinęły się w kościoły mennonickie i huterytowskie, zwykle nie promowały tych przejawów, ale nie negowały i nie odrzucały cudownych duchowych doświadczeń.

Wśród Purytan, którzy doktrynalnie byli cesacjonistami, nie brakowało cudownych doświadczeń, których nie potrafili wyjaśnić.

Spurgeon, Jonatan Edwards i inni purytanie doświadczali różnych darów Ducha Świętego, jak proroctwo, słowo mądrości czy wiedzy, choć nie identyfikowali tego jako cudowne dary Ducha.

Spurgeon niejednokrotnie w czasie wygłaszania kazania wskazywał palcem na jakichś ludzi, których nie znał i publicznie wyjawiał szczegóły dotyczące tych osób.

Spurgeon tak to skomentował:

Mogę powiedzieć tuzin podobnych przypadków, w których wskazałem na kogoś, nie mając najmniejszej wiedzy na temat tej osoby, czy pewności, że to, co powiedziałem jest prawdą, z wyjątkiem tego, że wierzyłem, że jestem poruszony przez Ducha, by to powiedzieć; i tak uderzający był mój opis, że ci ludzie odeszli i powiedzieli swoim przyjaciołom: "Chodźcie, zobaczcie człowieka, który powiedział mi wszystko, co kiedykolwiek zrobiłem! Ponad wszelką wątpliwość, musiał zostać posłany od Boga do mojej duszy, gdyż inaczej nie mógłby mnie tak dokładnie opisać."

Historycy relacjonujący pracę szkockich reformatorów z XVI i XVII wieku, jak George Wishart (1513-1546,), John Knox (1514-1572), John Welsh (1570-1622), Robert Bruce (1554-1631), Alexander Peden (1626-1686) świadczą o darach proroctwa i uzdrowień w ich posłudze.

W XIX wieku, Edward Irving, szkocki prezbiterianin, twierdził, że w 1828 roku doznał duchowej przemiany i zaczął głosić aktualność darów Ducha Świętego. Na prowadzonych przez niego nabożeństwach pojawiły się dary języków, proroctwa i uzdrowień, w związku z czym został pozbawiony urzędu w Kościele Szkocji oraz ekskomunikowany z jego londyńskiej gminy.

Johann Christoph Blumhardt (1805–1880), luterański teolog i proboszcz w Möttlingen w 1842-43 roku modlił się o uwolnienie opętanej kobiety, która po uwolnieniu wykrzyknęła: Jezus jest zwycięzcą!

W efekcie nastąpiło ożywienie wiary wśród mieszkańców, którzy licznie przychodzili do niego wyznając swe grzechy i prosząc o posługę uzdrowienia i uwolnienia.

Blumhardt rozpoczął działalność charytatywną i głosił zbliżanie się nowej Pięćdziesiątnicy.

Był określany mianem fanatyka a władze kościelne nakazały mu zaprzestanie działalności, zwłaszcza posługi uzdrawiania.

W 1852 roku kupił dom zdrojowy w Bad Boll i przekształcił w niezależny ośrodek rekolekcyjny z posługą uzdrowienia i uwolnienia, do którego przyjeżdżali ludzie z całej Europy.

Andrew Murray (1828-1917) – południowoafrykański pastor i nauczyciel, pod wpływem Johanna Blumhardta odrzucił protestancki cesacjonizm i głosił aktualność uzdrowień i innych darów charyzmatycznych oraz przewodził tamtejszemu przebudzeniu w latach 60 XIX wieku.

Ethan Allen (1796–1879), duchowny episkopalny, historyk i archiwista z Maryland w USA, od 1848 roku praktykował stałą posługę modlitwy o uzdrowienie.

Albert Benjamin Simpson (1843–1919), kanadyjski teolog i kaznodzieja, kładł wielki nacisk na uzdrowienie, którego sam go doświadczył i głosił aktualność wszystkich charyzmatów, łącznie z mówieniem językami.

Baptysta Adoniram Judson Gordon (1836–1895) i episkopalianin Charles Cullis (1833-1892) modlili się za chorych i nauczali o aktualności innych charyzmatów Ducha Świętego.

To bardzo pobieżna i niekompletna prezentacja historycznych postaci, które na przestrzeni wieków doświadczały różnorodnych przejawów cudownego działania Ducha Świętego.

Zepchnięcie ich wszystkich na margines Kościoła i wrzucenie do jednego worka z heretykami i odszczepieńcami nie jest ani uczciwe ani historycznie uzasadnione.

Nie twierdzę, że wszystkie te przypadki są wiarygodne i warte naśladowania, ale nierozsądnie jest je arbitralnie odrzucić w obliczu jakichś nadużyć czy błędów, które im towarzyszyły.

Błędy i nadużycia w takiej samej mierze towarzyszyły cesacjonistom.

Błędy i nadużycia miały miejsce w zborze w Koryncie.

Jednak Apostoł Paweł nie negował autentyczności działania Ducha Świętego pośród Korytian.

Odnosił się natomiast do błędów i nadużyć, wskazując drogę do budującego i chwalącego Boga posługiwania duchowymi darami – czym i my się zajmiemy w dalszych rozważaniach.