Wyrzucić czy naprawić?

W codziennym życiu często spotykamy się z tym dylematem. Rozwiązanie zazwyczaj zależy od tego, na ile zepsuta rzecz jest dla nas wartościowa. Jeśli uznamy, że jest cenna, wówczas chcemy jej odnowienia, byśmy mogli nadal z niej korzystać. Czasami podchodzimy jednak do tego problemu pragmatycznie, i o naprawie decydują koszty. Czasami zaś wartość emocjonalna powoduje, że decydujemy się na naprawę, choć nie widać w tym sensu ekonomicznego.

W życiu chrześcijanina problem ten nie dotyczy jednak tylko rzeczy materialnych, także w sferze duchowej mamy do czynienia z zepsuciem. Jak postępujemy w wypadku, kiedy grzeszy, „zepsuje się” brat lub siostra w naszym zborze? Czy podejmiemy trud naprawy? Czy raczej udajemy, że nie widzimy problemu? A może wyrzucamy „zepsutego” na śmietnik?

Co o tym mówi Słowo Boże?

Pieśń prześladowanych

O Boże, podtrzymaj mnie
w smutku i bolesnym doświadczeniu!
Złam pychę, która gardzisz,
I pociesz mnie w mym bólu!
Panie, objaw mi Swe Miłosierdzie
w więzach, na więziennej pryczy!
Oto ludzie chcą mnie pożreć,
podstępni i kłótliwi.
Ratuj mnie od lęku przed niebezpieczeństwem!
Ty mnie nigdy nie opuścisz,
W to mocno wierzę.
Dobrowolnie przelałeś za mnie Swą krew,
I w niej obmyłeś mnie.
Tam jest moja ufność cała,
W Chrystusie, Bożym Synu jedynym.
Na Nim teraz buduję,
w ucisku ufając.
Bóg mnie nie porzuci!
Umrzeć i nadal żyć
aż ujrzę mój kres.
W Tobie pokładam mą ufność,
Tyś pomocnikiem moim.
Duszę, ciało, dzieci,
wszystko powierzam Tobie.
O Panie, przyjdź rychło i zabierz mnie,
Od niegodziwych ludzi ratuj!
Tobie wieczna cześć!
Amen.

Pieśń prześladowanych

Treść tego hymnu przywodzi na myśl słowa Psalmów Dawidowych. Jest to prośba skierowana do Boga. Prośba, by przeprowadził On swego sługę przez czas prześladowania i cierpienia. Słowa są bardzo autentyczne, gdyż życie brata Leonharda było podobne do życia innych ewangelicznie wierzących XVI wieku. Doświadczył szyderstwa, biczowania, kajdan i więzienia.  Czytaj dalej

Radykalny krzyż

Wierzę, iż wielką potrzebą dnia dzisiejszego nie jest wcale przebudzenie, ale radykalna odnowa, która sięgnie korzeni naszych moralnych i duchowych dolegliwości, zajmie się raczej przyczynami niż skutkami, bardziej samą chorobą niż jej symptomami...

Pieśni

[V1]
 WYBRAĆ MI RADZONO SKARB
 WYBRAĆ ZACNE MIENIE
 KTÓRE PRZEWYŻSZYŁOBY WSZYSTKIE SKARBY W CENIE
[V2]
 JEZUS, SKARB NAJMILSZY TEN
 DROŻSZY OD NAJWYŻSZYCH CEN
 W NIM JEST SŁAWA, W NIM JEST KRASA
 W NIM TEŻ MAM PODPORĘ
 JEGO JA WYBIORĘ
[V3]
 ZNALEŹĆ TAKIE IMIĘ MAM
 KTÓRE BY SWĄ CHWAŁĄ
 NAWET RAJSKICH ŚPIEWÓW TON
 CHLUBNIE PRZEWYŻSZAŁO
[V4]
 JEDNO IMIĘ, JEDNO ZNAM
 W NIM JA BŁOGOŚĆ WSZYSTKĄ MAM
 IMIĘ JEZUS, JEZUS, JEZUS
 DROGIE, NAJZACNIEJSZE
 DLA MNIE NAJWDZIĘCZNIEJSZE
[V5]
 ZNALEŹĆ TAKIE SERCE MAM
 SERCE WIERNE STALE
 DO KTÓREGO ZDRADY CIEŃ
 NIE PRZYSTĄPI WCALE
[V6]
 O ZNAM JEDNO, JEDNO ZNAM
 W JEGO ŁASCE UDZIAŁ MAM
 KOCHA W SZCZĘŚCIU I W NIEDOLI
 W ŚMIERCI MEJ GODZINIE
 JEZUS MÓJ JEDYNIE

 

 

[v1]
 WEJDŹ DO PAŃSKICH BRAM
 Z SERCEM PEŁNYM WDZIĘCZNOŚCI
 PRZYJDŹ DO PANA Z PIEŚNIĄ CHWAŁ
 BŁOGOSŁAW MU I DZIĘKUJ WCIĄŻ
 GŁOŚNO RADUJ SIĘ, ON ZBAWIENIA NASZĄ SKAŁĄ
[C]
 / PAN NASZ DOBRY JEST
 JEGO ŁASKA TRWAĆ BĘDZIE NA WIEKI
 PAN NASZ DOBRY JEST
 JEGO ŁASKA NA WIEKI TRWA / X2

 

 

[v1]
 W Cieniu Twoich rąk, ukryj proszę mnie
 Gdy boję się, gdy wokół mrok.
 Bądź światłem, bądź nadziei dniem.\

[v2]
 Wszystkim  o czym śnię, głosem w sercu mym,
 Jak ręka, która trzyma mnie
 Nad brzegiem nocy, brzegiem dni.
 Bądź jak skrzydła dwa, kiedy braknie sił.

[c]
 Chwyć mnie i nieś
 Niech Niebo bliżej będzie
 Tak bardzo chcę
 W ramionach skryć się Twych.

 

 

[V1]      
 /ŚWIĘTY JEST NASZ PAN ,
 ŚWIĘTY JEST NASZ BÓG
 WIELBIMY GO,
 WIELBIMY GO/X2
[V2]
 TO ON ZGŁADZIŁ
 WSZELKI GRZECH
 DAŁ MI ŻYCIE,
 ZNISZCZYŁ ŚMIERĆ
 CHCĘ ZAWSZE KOCHAĆ GO
 ZE WSZYSTKICH SIŁ
[V3]
 ON NA TRONIE SIEDZI CHWAŁ
 BÓG WSPANIAŁY,
 ŚWIATA PAN
 WSZĘDZIE PADA
 ŚWIATŁA JEGO BLASK

 

 

[V1]         
 TWA OBECNOŚĆ
 JEST SZCZĘŚCIEM MYM /2X
 
[V2]
 ONA WNOSI W ŻYCIE ME
 TWE ŚWIATŁO, ŻYCIE TWE
 I OBJAWIA MOC, POTĘGĘ TWĄ.
 
[V3]
 PRZED MAJESTAT TWÓJ CHCĘ NIEŚĆ
 W OFIERZE MOJĄ PIEŚŃ,
 MIŁOŚCI PIEŚŃ, O KRÓLU MÓJ.

 

 

[1]
 GŁĘBOKA MIŁOŚĆ OJCA JEST,
 OGROMNA, NIEZMIERZONA,
 ON JEDNORODZONEGO DAŁ,
 BY ŁOTRA ZMIENIĆ W SYNA.
 O JAKŻE WIELKI CIERPIAŁ BÓL,
 ODWRÓCIŁ BÓG OBLICZE SWE,
 GDY Z RAN PŁYNĄCA ŚWIĘTA KREW,
 SYNÓW WIODŁA KU CHWALE.

 
[2]
 UKRZYŻOWANY WISI MĄŻ,  
 MYM GRZECHEM OBARCZONY,
 WŚRÓD KPIARZY SŁYSZĘ WŁASNY GŁOS,
 SZYDERCZYM BRZMIĄCY TONEM,
 TO GRZECH MÓJ PRZYWIÓDŁ GO NA KRZYŻ,
 TAM CIERPIAŁ ZA ME WINY.
 ON SIEBIE ODDAŁ BYM JA ŻYŁ,
 BYM Z NIM BYŁ UWIELBIONY.

 
[3]
 NIE BĘDĘ NICZYM CHLUBIŁ SIĘ,
 NI MOCĄ, NI ROZUMEM.
 JEZUSA DZIEŁEM SZCZYCĘ SIĘ,
 ŚMIERCIĄ I ZMARTWYCHWSTANIEM.
 DAŁ UDZIAŁ MI W NAGRODZIE SWEJ,
 NIE POJMĘ TEGO NIGDY,
 LECZ W GŁĘBI SERCA JEDNO WIEM,
 ON SPŁACIŁ MOJE DŁUGI.

 

 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Możesz zaproponować pieśń / pieśni na kolejne nabożeństwo pisząc mail na adres:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

@#szakalszuka1973@#

Kazania

Więcej artykułów…