Chrześcijanin a Zakon - usprawiedliwienie

Jan 1:9-18 Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat. Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał. Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli. Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego, którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga. A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy. Jan świadczył o nim i głośno wołał: Ten to był, o którym powiedziałem: Ten, który za mną idzie, był przede mną, bo pierwej był niż ja. A z jego pełni myśmy wszyscy wzięli, i to łaskę za łaską. Zakon bowiem został nadany przez Mojżesza, łaska zaś i prawda stała się przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił Go.

Zestawiając ze sobą Zakon i łaskę, apostoł Jan mówi o nadejściu nowej ery, wskazuje na dwie religijne rzeczywistości, stwierdza, że to w czym Zakon był słaby, tego dokonał Bóg, przychodząc do nas w ludzkim ciele.
Zachwycając się cudownością łaski i jej niezrównaną mocą przynosząca ludzkości zbawienie, możemy dopuścić się kardynalnego błędu odrzucenia Zakonu i zanegowania jego wartości.
W niniejszym artykule spróbuję wykazać, że w cudownym wieku łaski Bożej, w jakim dane nam jest i nam żyć, jest nadal miejsce na Boże Prawo – święty i sprawiedliwy Zakon.

Więzy śmierci

Dz 2:22-32 Mężowie izraelscy! Posłuchajcie tych słów: Jezusa Nazareńskiego, męża, którego Bóg wśród was uwierzytelnił przez czyny niezwykłe, cuda i znaki, jakie Bóg przez niego między wami uczynił, jak to sami wiecie, gdy według powziętego z góry Bożego postanowienia i planu został wydany, tego wyście rękami bezbożnych ukrzyżowali i zabili; ale Bóg go wzbudził, rozwiązawszy więzy śmierci, gdyż było rzeczą niemożliwą, aby przez nią był pokonany. Dawid bowiem mówi o nim: Miałem Pana zawsze przed oczami mymi, gdyż jest po prawicy mojej, abym się nie zachwiał. Przeto rozweseliło się serce moje i rozradował się język mój, a nadto i ciało moje spoczywać będzie w nadziei, bo nie zostawisz duszy mojej w otchłani i nie dopuścisz, by święty twój oglądał skażenie. Dałeś mi poznać drogi żywota, napełnisz mnie błogością przez obecność twoją. Mężowie bracia, wolno mi otwarcie mówić do was o patriarsze Dawidzie, że umarł i został pogrzebany, a jego grób jest u nas aż po dzień dzisiejszy. Będąc jednak prorokiem i wiedząc, że mu Bóg zaręczył przysięgą, iż jego cielesny potomek zasiądzie na tronie jego, mówił, przewidziawszy to, o zmartwychwstaniu Chrystusa, że nie pozostanie w otchłani ani ciało jego nie ujrzy skażenia. Tego to Jezusa wzbudził Bóg, czego my wszyscy świadkami jesteśmy.
Apostoł Piotr w dniu pięćdziesiątnicy, po tym jak Duch Święty został wylany na zgromadzonych w modlitwie apostołów i wiernych w liczbie 120 osób, głosi zebranym słuchaczom dobrą nowinę o Panu Jezusie Chrystusie, który według powziętego z góry Bożego postanowienia i planu został wydany na ukrzyżowanie i zabity, ale nie został w grobie lecz Bóg wzbudził Go z martwych.

Piotr w swym kazaniu maluje obraz człowieka związanego powrozami. Twierdzi, że Jezus naprawdę umarł i został skrępowany mocnymi więzami śmierci, które trzymały Go w grobie.
Bóg jednak rozwiązał Jego więzy śmierci, gdyż było rzeczą niemożliwą, aby przez nią był pokonany!
Dlaczego?

Pismo Święte podaje przynajmniej 5 powodów dla których więzy śmierci nie mogły zatrzymać Chrystusa w grobie:

Żarliwa modlitwa

W modlitwie

 

[Biblia Warszawska, Ps 55] (17): Ja do Boga wołam, A Pan mnie wybawi. (18): Wieczorem, rano i w południe narzekać będę i jęczeć, I wysłucha głosu mojego. 

 

[Uwspółcześniona Biblia Gdańska, Ps 55] (16): Ja zaś do Boga zawołam i PAN mnie wybawi. (17): Wieczorem, rano i w południe będę się modlić i głośno wołać, a on wysłucha mego głosu. 

 

 

Zawołam, będę się modlić, będę głośno wołać (będę narzekać i jęczeć) > Te trzy hebrajskie czasowniki wyrażają determinację psalmisty by zwrócić się do Boga i nie tylko Go poinformować o swoim problemie ale „nastawać na Niego” i „nie odpuszczać” w przekonaniu, że Bóg wysłucha usilnej modlitwy i pomyślnie na nią odpowie!

Modlitwa jest tu opisana jako żywa, zaangażowana komunikacja z Bogiem, przedkładanie przed Nim potrzeb, rozważanie, rozmyślanie, skarżenie się i wręcz głośne domaganie się pomocy.

Te wiersze nie odnoszą się do formalnego wzniosłego wygłaszania pięknej, kwiecistej litanii ani bezmyślnego klepania wyuczonego na pamięć pacierza.
Raczej jest w tych słowach intensywność wołania duszy, która wie, że tylko u Boga znajdzie ratunek, że jeśli On nie odpowie, to już nie ma gdzie się zwrócić. Dlatego będzie uporczywie prosić, błagać, narzekać, jęczeć aż zostanie wysłuchana.

Zauważmy, że nie jest to deklaracja odmówienia pojedynczej modlitwy ale psalmista zamierza dobijać się do niebiańskich bram wieczorem, rano i w południe!

To, w mojej ocenie, jest determinacja! To postawa nieugiętej wiary w Bożą odpowiedź, która może nie przyjść po pierwszej czy drugiej prośbie, ale w końcu musi nadejść.