Moje pocieszenie

Choroba naszej, wówczas czteroletniej córki spadła na nas nagle i niespodziewanie. Zaczęło się tuż po świętach Wielkiej Nocy. Obudził nas jej głośny płacz. Leżała skulona na łóżku i nie pozwalała się dotknąć. Wezwaliśmy pogotowie, które nic nie stwierdziło. Następnego dnia miała kłopoty z chodzeniem, a kolejnego znalazłam się z nią w szpitalnej izolatce. Czekało nas tam sześć tygodni bólu, strachu i ciągłego cierpienia. Byliśmy z mężem przestraszeni i załamani. Przerażała nas i denerwowała niemoc lekarzy nie potrafiących jej pomóc, ani zdiagnozować choroby. Wiedzieliśmy jednak, że oprócz lekarzy mamy jeszcze Kogoś, Kto jest o wiele potężniejszy od nich, Kogoś, kto ma moc uzdrowić nasze dziecko jakąkolwiek chorobą było by dotknięte.

Uzdrowienie Karolinki i nie tylko

Karolinka to nasza 4,5 letnia córeczka. Kiedy miała 2,5 roku (mniej więcej 2 lata temu) zauważyliśmy z żoną u niej dziwne tiki na twarzy. W trakcie zabawy potrafiła zatrzymać się na kilka sekund, patrzeć nieobecnym wzrokiem i w tym czasie unosić brwi. Trwało to kilka sekund, ale wydawało się nam, że nie ma wtedy z nią kontaktu. To było coś dziwnego i na początku nie wiedzieliśmy co to może być. Tiki pojawiały się z początku dość rzadko, ale były zauważalne.

Wtedy oboje z żoną nie byliśmy jeszcze nawróceni, ale od prawie dwóch lat sięgaliśmy do Słowa Bożego (w poprzednich latach nie mieliśmy takiego zwyczaju ani potrzeby). Byliśmy katolikami i wydawało nam się, że Boga znamy i na swój sposób doświadczamy. Wcześniejsze lata upływały nam we względnym spokoju i mieliśmy wrażenie, że nasze relacje z Bogiem są na właściwym torze. Chodziliśmy do kościoła, spowiadaliśmy się (co jakiś czas), modliliśmy się. Byliśmy w sumie zadowoleni z naszego życia i relacji z Bogiem. Byliśmy bardziej ‘religijni’ niż to na ogół dzisiaj bywa wśród ludzi z naszego ówczesnego otoczenia. W naszej własnej ocenie byliśmy dobrymi ludźmi.

Cud Boży na Ukrainie

Do Związku Radzieckiego Bóg miał nie mieć wstępu. Władza Radziecka Go sobie nie życzyła. Nadszedł jednak rok 1989, żelazna kurtyna opadła. Misjonarze zaczęli głosić Ewangelię. Nawet milicja zaczęła pomagać trudniącym się dziełem Bożym. W liście do Hebrajczyków czytamy, że "Chrystus wczoraj i dziś, ten sam na wieki". W pierwszym wieku naszej ery uzdrowił chorego przy sadzawce Betezda a w dwudziestym Żenię Poliszczuk ze wsi Buchariw na Rowieńszczyźnie (Ukraina). W Ew. Jana 6:2 czytamy: "A szło za nim mnóstwo ludu, bo widzieli cuda, które czynił na chorych". Obecnie także za Jezusem idzie mnóstwo ludu, bo On nadal uzdrawia. Przyłącz się więc do tego mnóstwa, abyś dostąpił miłosierdzia Bożego, czas bowiem jest bliski.

Świadectwo o rozwodzie

Marylin Phillipps miała zgodzić się na to, czego chciał jej mąż - na rozwód. Ich dziesięcioletnie małżeństwo rozpadało się, pomimo posiadania dwójki dzieci i trzeciego w drodze. Michael skoncentrowany był na tym, by zostać milionerem, a jednak znajdował się w długach. Wydawało się, że bardziej zainteresowany jest swoim finansowym powodzeniem niż rodziną. Tym, co powstrzymywało Marylin, była radykalna zmiana, jaka nastąpiła w jej życiu kilka miesięcy wcześniej. Zdecydowana feministka uważała wcześniej, że nie potrzebuje Boga. Oddała jednak swoje życie Bogu podczas studium biblijnego, w którym brała udział.

Świadectwo Pawła Gerasima

Na początku chciałem powiedzieć, że Jezus Chry­stus kocha nas wszystkich. Każdy może przyjść do Niego i otworzyć swoje serce. Chwała Bogu. Gdy służyłem w wojsku i przechodziłem trudny czas, gdy było ciężko, to mówiłem:
Panie, jeśli Ty mi pomo­żesz i wyjdę na wolność, to wszystkim ludziom będę świadczył o Twoich dziełach. Będę śpiewał o czy­nach Twoich, których Ty dokonałeś ze mną. l jak Ty wyprowadziłeś mnie Swoją, ręką.
Teraz pragnę za­świadczyć i wypełnić swoją obietnice. Ponieważ obiecałem, wiec staram się wszędzie gdzie bywam mówić o tym jak Pan przeprowadził mnie i jak po­magał mi w trudnych dniach. To wszystko jest mi­łosierdzie Boże. Nade wszystko cieszę się, że tutaj, teraz jest obecny Jezus Chrystus. Chwała Mu.