Świadectwo Pawła Gerasima

Spis treści

Żona chodziła do lekarzy i oni orzekli, że na to nie ma lekarstwa. Nazwali to epilepsją. Zrozumiałem, że ona została opętana. On jeszcze powiedział:
To się stało jak cię pobiłem, To ty jesteś winny. Musisz po­modlić się do Boga, żeby jej się polepszyło. Jeśli będzie normalna, to zostaniesz moim najlepszym przyjacielem, a jeśli nie to znajdę sposób aby cię wykończyć.
Chrystus tylko co mnie uzdrowił. Przed wojskiem modliliśmy się o opętanych. Zawsze szło się po dwóch lub trzech dlatego, że gdy jeden osłabł to opierał się o ramię drugiego. Myślałem:
Jak ja to zrobię w tej sytuacji? Jeśli Bóg ją uzdrowi, to będzie dobrze, a jeśli nie to i tak umrę.
Pomyślałem więc, że pójdę aby nie być winnym przed Bogiem. Powiedziałem:
Jedźmy.
Ja zacząłem już mu wydawać rozkazy.

W samochodzie zaczął mi proponować dużą sumę pieniędzy jeśli jej się polepszy. Powiedziałem, że nie chcę żadnych pieniędzy. „Ja tylko poproszę pana o jedno - gdy zaczniemy się o nią modlić, to bardzo proszę stanąć na kolana i uniżyć się przed Bogiem". On był człowiekiem, któremu lżej było zapłacić niż klęknąć. W końcu przekonałem go. Zgodził się.

Gdy przyjechaliśmy na miejsce, jego córka wyszła z domu i patrząc na mnie zwierzęcym wzrokiem, wy­rzuciła:
Ty co tu robisz? Tu jest inne królestwo.

Modliliśmy się i nie było żadnej odpowiedzi. Skończyliśmy modlitwę, wstaliśmy i mówię:
Towa­rzyszu majorze, trzeba będzie jeszcze raz skłonić ko­lana.
A on na to:
Nie, bo będziesz opowiadał, że major modli się z tobą.
Zaczął podchodzić do mnie w do mnie w złości. Ja zacząłem się cofać, a jego żona nie przestawała płakać. W końcu ona spytała:
Czy ciężko ci to zrobić?
A on na to:
On będzie opo­wiadał, żołnierzom, że major modli się z nim.
Ona powiedziała:
Jeśli zechce to i tak powie, ponieważ już raz klęczałeś z nim.
Gdy to usłyszał to ukląkł powtórnie i gdy zaczęliśmy się modlić, od razu od­czułem obecność siły Ducha Świętego i czuło się, że Jezus Chrystus już zaczął swoją pracę.

W tym czasie szatan tak mocno zaczął ją bić, rzucać i poniewierać. Piana wychodziła z jej ust. Słychać było potworne ryczenie. W tym momencie zobaczyłem widzenie, podnosi się jedna biała ręka i druga ręka, i są coraz wyżej, i gdy się połączyły, to z nieba w dół zaświeciła światłość. Było takie zrozumienie, że moja modlitwa i modlitwy kościoła połączyły się i dotarły do Boga, i On posyła odpowiedź. W tym momencie był dany rozkaz od Ducha Świętego:
W imieniu Jezusa wyjdź precz!
Momentalnie szatan rzucił to dziecko o ziemię potężnym uderzeniem. Dziecko padło jak martwe. Wtedy Duch Święty mówi:
Skończyłem swoje dzieło.
Wtedy wspomniałem słowa wypowiedziane do majora poprzednio.

Zrozumiałem, że dziecko zostało uwolnione i powiedziałem im:
Pan wysłuchał naszej modlitwy i teraz trzeba podziękować Bogu. Najpierw niech podziękuje ojciec, potem matka, a na końcu podziękuję ja.
Major powiedział:
Za co? Za co mam dziękować? Za to że zabiłeś moją córkę?
Odpowiedziałem:
Towarzyszu majorze, niech pan nie śpieszy się. Trzeba poczekać, uniżyć się przed Bogiem.
On rzekł:
Nigdy tego nie zrobię!
Ale po chwili przekonałem go. Dziecko nadal leżało w bezruchu. Powiedziałem:
Nie ruszajcie jej, niech tak leży aż sama wstanie.
On spytał:
No jak, jak mam dziękować?
Powiedziałem, co ma mówić. Zaczął mówić — jakby Bóg mu był coś dłużny - „Panie, dziękuję Ci, że ją uzdrowiłeś", a matka tylko płakała, w końcu podziękowała, i na końcu ja. Po czym powstaliśmy i powiedziałem, żeby mnie odwiózł do jednostki. Przyjechaliśmy i ja położyłem się spać.

Następnego dnia, gdzieś półtorej godziny przed pobudką, przychodzi do mnie dyżurny i mówi, że major mnie wzywa. Zrozumiałem, że nie mógł spać z radości. Przyszedłem do niego, otworzyłem drzwi, a on do mnie mówi:
Dzień dobry, bracie Gerasim – a po chwili – Chwała Bogu, bracie Gerasim.
Później opowiedział mi, że gdy wrócił, córeczka była już całkowicie normalna. Przypadek epilepsji orzeczono jako ciągły. Wróg męczył ją stale i zachowywała się nienormalnie bez przerwy, więc to uzdrowienie było natychmiast widać. Wszystko to mi opowiedział.