Podzielony Kościół

podzielony kościół

1 Koryntian 1:9-16

9. Wierny jest Bóg, przez którego zostaliście powołani do społeczności Jego syna Jezusa Chrystusa, Pana naszego.        

10. A wzywam was, bracia, przez imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście wszyscy mówili to samo, żeby nie było między wami rozłamów i abyście byli zespoleni jednym duchem i jednym zdaniem.

11. Albowiem zostało mi oznajmione o was, moi bracia, od domowników Chloi, że wśród was są spory.

12. A mówię o tym, bo każdy z was dobitnie mówi: Ja jestem Pawła, a ja Apollosa, a ja Kefasa , a ja Chrystusa.                  

13. Rozdzielony jest Chrystus?! Czy Paweł został za was przybity do krzyża lub w imię Pawła zostaliście ochrzczeni?            

14. Dziękuję Bogu, że nie ochrzciłem nikogo z was, z wyjątkiem Kryspusa i Gajusa;

15. Aby ktoś nie powiedział, że chrzciłem w moje imię.                    

16. Ochrzciłem też i dom Stefana; w końcu nie wiem, czy kogoś innego ochrzciłem.

Wierzący krewni albo niewolnicy Chloi podróżowali między Koryntem a Efezem, przynosząc Pawłowi smutne wieści o sporach i podziałach w Korynckiej chrześcijańskiej społeczności.

Doświadczony apostoł nie chowa głowy w piasek, ale ze zbolałym sercem, stanowczo chodź łagodnie, wzywa Koryntian do jedności.

Czytając jego inne listy, zauważymy, że podziały nie były jedynie dylematem Koryntian.

Wezwania do zgody i jedności wielokrotnie się powtarzają, co świadczy o powszechności tego problemu, jak również o wadze i doniosłości, jaką Paweł przywiązywał do sprawy wewnętrznego pokoju i harmonii w Bożym Kościele.

Paweł nie tylko zaczyna ten list odnosząc się do tej bolesnej kwestii, ale poświęca jej niemal 3 rozdziały.

Łagodnie prosi i upomina nie w swoim własnym imieniu, ale w imieniu Pana Jezusa Chrystusa.

Postępowanie Koryntian ma być zdeterminowane przez autorytet Pana Jezusa Chrystusa, w pełni Jego Królewskiej władzy.

Jeśli Koryntianie nie posłuchają głosu apostoła, posłańca Pańskiego, wymówią posłuszeństwo samemu Chrystusowi.

Dwa razy w tym fragmencie Paweł zwraca się do Koryntian jako do braci:

   udzielane przez niego napomnienia nie pochodzą od srogiego zarządcy z batem w ręku, lecz od bliskiego brata kierującego się miłością

   to słowo wskazywało im, jak niewłaściwą rzeczą były ich spory i podziały. Są oni braćmi i dlatego powinni żyć w braterskiej miłości.

Pawłowi nie chodzi o zewnętrzne pozory jedności i zgody, ale ma na uwadze prawdziwą jednomyślność przekonań i autentyczną wspólnotę serc.

Pewien kaznodzieja spacerując po pięknym lesie zauważył, jak drzewa znajdowały się daleko od siebie, a pnie były proste i chropowate.

Kiedy jednak wznosiły się wyżej, gałęzie zbliżały się do siebie, a jeszcze wyżej gałązki i gałęzie splatały się ze sobą.

Wtedy pomyślał sobie: chrześcijanie przypominają te drzewa. Pnie rosnące blisko ziemi stoją sztywno i nierównomiernie. Im bardziej jednak zbliżają się ku niebu, tym bliżej są siebie i łączą się dopóki nie stworzą jednolitego pięknego baldachimu, pod którymi ludzie znajdują schronienie i szczęście.

Starając się doprowadzić do pojednania, apostoł Paweł używa dwóch obrazowych zwrotów:

  • Zachęca ich, aby wszyscy byli jednomyślni – dosłownie: „mówili to samo”.

Nie oznacza to, że jak gumowe kaczki mają bezmyślnie kwakać na tę samą nutę, ale mają dochodzić do jedności zdania, aby nie było tak, że każdy mówi co innego.

  • Używa także słowa z dziedziny medycyny, stosowanego na określenie złożenia złamanej kości czy naprawienia zwichnięcia.

Brak jedności jest wyrazem poważnego upośledzenia, które trzeba leczyć ze względu na dobro całego Kościoła.

W zborze korynckim zawiązały się cztery partie.

Żadna z nich nie oddzieliła się od zboru, ale podział stał się ich wewnętrznym problemem.

Na określenie tego podziału Paweł stosuje słowo schismata, które opisywało rozrywanie szaty albo rąbanie drewna.

Zbór koryncki znalazł się w niebezpieczeństwie totalnego rozbicia - stania się porwaną szatą albo porąbanym pniem.

Postacie, wokół których skupiły się poszczególne grupy, nie miały nic wspólnego z tymi podziałami – w żaden sposób nie przyczynili się do powstania tych różnych frakcji.

Między Pawłem, Kefasem, Apollosem i Chrystusem nie było podziału ani żadnej rywalizacji.

To Koryntianie, w swej niedojrzałości, skoncentrowali się na jakichś szczegółach nauki czy osobowości danych im przez Chrystusa nauczycieli, a ci, którzy żadnego z nich nie darzyli uznaniem, przypisali sobie przynależność do samego Chrystusa.

1. Pierwsza grupa zborowników popierała Pawła.

Paweł zwiastował ewangelię chrześcijańskiej wolności pod panowaniem Chrystusa i niedoskonałość panowania Prawa Mojżeszowego.

Możliwe, że ta grupa rozumiała chrześcijańską wolność, jako przyzwolenie na prowadzenie życia według własnego uznania.

To mogli być zwolennicy opacznie pojmowanej wolności nierozumiejący, że Dobra Nowina domaga się prowadzenia dobrego chrześcijańskiego życia.

Zbawienie prawdziwie przynosi wolność – ale nie aby swobodnie, bezkarnie grzeszyć, lecz wyzwolenie z więzów grzechu aby służyć Bogu i bliźnim.

2. Druga grupa przyznawała się do Apollosa.

W Dz. 18 znajdujemy krótką wzmiankę o Apollosie.

Był on Żydem z Aleksandrii, dobrze znającym Pisma, a do tego człowiekiem wielce wymownym, elokwentnym.

Aleksandria była ośrodkiem naukowym tamtych czasów a Aleksandryjczycy byli entuzjastami szerzenia wiedzy.

Niektórzy zarzucali im, iż starali się zintelektualizować chrześcijaństwo.

Należący do Apollosa najprawdopodobniej byli intelektualistami, traktującymi chrześcijaństwo bardziej jako filozofię aniżeli wiarę czynną w miłości.

3. Trzecią grupę stanowili zwolennicy Kefasa.

Kefas to aramejska forma imienia Piotra, który w szczególny sposób usługiwał chrześcijanom pochodzenia żydowskiego, z których wielu nadal przestrzegało różnych wymogów Prawa Mojżeszowego.

Jeśli przybyli z Jerozolimy, gdzie się nawrócili i słuchali nauczania Piotra, mogli chełpić się swoim pochodzeniem.

Możliwe, że byli obrzezani i innym także doradzali fizyczne obrzezanie.

W pierwotnym Kościele, jak i we współczesnym, nie brakowało legalistów, którzy przez opaczne interpretacje Prawa umniejszali znaczenie Bożej łaski.

4. Czwarte ugrupowanie mówiło o swojej przynależności do Chrystusa.

Choć pozornie ta grupa mogła się wydawać najbardziej duchowa, to w rzeczywistości mogła skupiać tych wszystkich, którzy odrzucali autorytet powołanych przez Boga nauczycieli.

Tacy nikogo nie potrzebują gdyż należą do samego Pana Kościoła i On bezpośrednio do nich mówi i sam ich prowadzi.

Ponadto, przybranie takiej nazwy sugeruje, iż uważali się za jedynych prawdziwych chrześcijan. „Oni są Chrystusowi” - czyli wszyscy inni nie są.

I dziś nie brakuje zarozumiałych religijnych fanatyków, którzy twierdzą, że jedynie oni reprezentują całe prawdziwe chrześcijaństwo.

Wszystkie te ugrupowania, ze wszech miar zasługiwały na potępienie.

Fakt ich istnienia sprzeciwiał się jedności Chrystusowego Ciała.

Apostoł Paweł wykazuje Koryntianom niedorzeczność podziału Kościoła na frakcje naśladowców różnych nauczycieli odwołując się do chrztu i dzieła Krzyża.

Zadaje proste pytanie dotyczące imienia, w którym zostali ochrzczeni.

Czy było to imię Pawła? Apollosa? Kefasa?

Wyrażenie „W IMIENIU” świadczy o istnieniu ścisłego związku z daną osobą.

Żołnierz przysięgał wierność w imieniu cesarza, co znaczyło całkowite oddanie się do dyspozycji cesarza.

Wyrażenie „w imieniu” mówi o zupełnej przynależności i bezwzględnej lojalności.

Chrześcijanin całkowicie należy do Chrystusa i w rzeczywisty sposób identyfikuje się z Nim - dosłownie znajduje się w Nim.

Paweł wskazuje Koryntianom ich prawdziwą przynależność - są własnością Pana Jezusa Chrystusa.

W Niego zostali zanurzeni w akcie chrztu i mają życiodajny, duchowy związek z Nim.

Jeżeli różni członkowie Korynckiego zboru czuli się w szczególny sposób związani z różnymi ludźmi, przez których zostali ochrzczeni, to nie powinni jednak zapominać, że wszyscy zostali ochrzczeni w jedno Imię - w Imię Pana Jezusa Chrystusa, wchodząc z Nim w wyjątkową jedność.

Żaden nauczyciel i sługa Słowa Bożego, nie może zająć tego wyjątkowego miejsca Chrystusa w życiu chrześcijanina.

Podobnie, żaden człowiek, choćby najświętszy, najobficiej obdarowany, nie może zająć miejsca Pana Jezusa Chrystusa, w dziele odkupieńczej śmierci na krzyżu.

To osoba i dzieło Pana Jezusa Chrystusa stanowi o jedności Kościoła, który jest Jego ciałem.

Czy Chrystus jest podzielony, rozdarty na wiele części?

Przecież On sam jest życiem każdego poszczególnego chrześcijanina i każdego zboru!

  • Jakże ci, którzy posiadają z Nim taką wspólnotę, mogą nie rozumieć jedności między sobą wzajemnie?

Paweł zadaje retoryczne pytanie, które ma uświadomić Koryntianom niegodziwość podziałów, do których doprowadzili przez przykładanie nadmiernej wagi do kościelnych przywódców: Czy Paweł został za was ukrzyżowany?

Odpowiedź na to pytanie wskazuje na fundament, na którym na Kościół jest założony.

Chociaż Paweł, Piotr, Apollos, i inni znamienici apostołowie cierpieli za Kościół, a nawet zostali zabici składając apostolskie świadectwo, ich śmierć nie miała odkupieńczej mocy, jaką jedynie ma śmierć Baranka Bożego - Pana Jezusa Chrystusa!

Tylko On jest Zbawicielem Kościoła, jego Architektem i Budowniczym, Fundamentem i Spoiwem, Początkiem i Końcem.

Jeśli do Niego należymy i w Nim trwamy – będziemy także wzajemnie ze sobą zespoleni.

Jak to możliwe, kiedy tak bardzo się różnimy między sobą?

Tak, różnice między chrześcijanami są faktem i nie mogą być ignorowane, ale musimy je uznać, i właściwie do nich podejść.

" Jedność w połączeniu z różnorodnością" jest charakterystyczną cechą Kościoła Chrystusowego i musi być charakterystyczną cechą każdej wspólnoty, która naprawdę reprezentuje Boży Kościół.

Kombinacja różnorodności jest charakterystyczną cechą Pisma Świętego.

Potrzebujemy aż czterech zapisów ewangelistów, aby w pełni oddać portret Syna Człowieczego w Jego ziemskiej posłudze.

Nie powinniśmy traktować jednego ewangelisty jako bardziej wiarygodnego niż innego, ani też żadnej Ewangelii jako zawierającej pełnię.

Raczej, widzimy harmonię fragmentarycznych przekazów tej doskonałości, którą możemy sobie uświadomić, kontemplując treść wszystkich Ewangelii.

Zarówno apostoł Paweł, Jakub, Piotr i Jan, przekazują nam różne aspekty prawdy.

Paweł jest apostołem wiary, Jakub uczynków; Piotr jest piewcą nadziei, a Jan miłości.

Tylko dlatego, że podkreślają jakąś prawdę i nalegają na posłuszeństwo tej prawdzie, to nie oznacza zaniedbania lub wykluczania innych prawd i obowiązków!

To my popełniamy kardynalny błąd, kiedy je sobie wzajemnie przeciwstawiamy.

Boża Prawda jest nieskończona i bezgraniczna, natomiast nasz ludzki umysł jest wielce ograniczony.

Jest to w istocie niemożliwe, abyśmy z naszymi ograniczonymi możliwościami zrozumieli całą prawdę.

Jedyne, co możemy robić, to gromadzić pewne fragmenty: prawdę wystarczającą do zaspokojenia naszych osobistych potrzeb.

To samo w sobie nie jest wcale złe.

Nasze odmienne poglądy są komplementarne, a nie antagonistyczne.

Mówiąc prostym językiem: Nasze odmienne poglądy uzupełniają się, a nie walczą ze sobą!

Naturalnie i słusznie skupiamy naszą uwagę na tym fragmencie prawdy, który uświadomiliśmy sobie i uznaliśmy go za prawdziwy i cenny.

Jednak stopniowo zaczynamy myśleć, że to jest cała prawda.

Dzielimy wielką rzekę prawdy na tysiące płytkich odnóg, i stojąc na ich brzegach krzyczymy: "Chodź, napij się z mojego strumienia, który jedynie jest czysty i nieskażony!"

Sądzimy, że ponieważ inni nie patrzą naszymi oczami, znajdują się w gęstej mgle niebezpiecznego błędu.

Poczytujemy sobie za obowiązek przeciwstawiać się ich zrozumieniu, a w kontrowersyjnej zaciekłości łatwo zapominamy o miłości.

Tak oto spory chrześcijańskiego towarzystwa stają się żałosnym spektaklem, który wzbudza wzgardliwy śmiech demonów i porusza pobożnych obserwatorów do łez.

Brak pokory, siła własnej woli, duch, który pragnie zwycięstwa, a nie prawdy - wszystko to pociąga za sobą dramatyczne rezultaty, a niedoskonałość naszej wiedzy zostaje wykorzystana przez naszą grzeszną głupotę, aby wyrządzać krzywdę sobie samym i wszystkim wokół nas.

  • Duch Podziałów powoduje rozpad duchowego życia!

  • Duch Podziałów jest marynowaniem sił i energii!

  • Duch Podziałów jest ogromną przeszkodą dla niewierzących i słabych wierzących!

Duch Podziałów wzbudza uzasadnioną krytykę skłóconego kościoła: "Tylko popatrzcie jak ci chrześcijanie się nawzajem miłują".

Jakże często niestety zasługujemy na to pogardliwe wyśmiewanie.

Co gorsza, tracimy moc świadectwa zjednoczonego Kościoła, który był i jest przedmiotem modlitwy naszego Pana.

Jak ustrzec się przed grzechem stronniczości i podziałów?

1. Fundamentem chrześcijańskiej jedności jest bliska społeczność z Panem Jezusem Chrystusem!

Nie w zewnętrznej, formalnej organizacji, ale w żywym zjednoczeniu z naszą Głową.

2. Kolejnym lekarstwem jest szczere uznanie, że w Kościele Pana Jezusa Chrystusa różnorodność nie tylko nie jest zła, ale naturalna i konieczna, ponieważ poglądy jednej osoby lub grupy osób mogą być w najlepszym wypadku, częściowym zrozumieniem całej prawdy.

Kiedy sądzimy, że nasz częściowy pogląd jest kompletny i jedynie prawdziwy, to tak, jakby mieszkańcy dolin wokół jakiejś potężnej góry, spotkali się i porównywali swoje wyobrażenia o jej rozmiarze i kształcie.

Ponieważ ich wyobrażenia nie są jednolite, a opisy jej stoków, szczytów i urwisk dramatycznie się różnią, to albo uznają, że opisują zupełnie inną górę, albo, że ich sąsiedzi kłamią.

Jeśli nie zrozumieją, że patrzą na tę samą górę z różnych dolin, a opisywane różnice nie wykluczają prawdy o tej górze ale wzajemnie się uzupełniają, to rozejdą się do swoich domów z gniewem i goryczą.

3. Bracia o niezaprzeczalnej uczciwości, sumienności, gorliwości, świętości, różnią się od nas. Dlaczego?

  • Nie mogą być przecież całkowicie źli.
  • Żadne święte życie nie opiera się wyłącznie na błędnych przesłankach.
  • Żaden działający system nie opiera się całkowicie na kłamstwie.

Dokładne i cierpliwe badanie poglądów tych, którzy różnią się od nas, mogą znacząco utemperować ducha podziałów.

4. Jeśli spór okaże się niestety nieunikniony, musimy dołożyć wszelkich starań, aby był prowadzony ze spokojną trzeźwością, zdrowym rozsądkiem i pragnieniem dojścia do prawdy, a nie osiągnięcia zwycięstwa nad oponentem.

Wzywam was, bracia, przez imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście wszyscy mówili to samo, żeby nie było między wami rozłamów i abyście byli zespoleni jednym duchem i jednym zdaniem!

"O jak dobrze i miło, gdy bracia w zgodzie żyją!"

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

WPROWADZENIE DO LISTÓW DO KORYNTIAN

Południową część Grecji stanowi wielki półwysep Peloponeski, który jest połączony z północną Grecją przez wąski przesmyk o szerokości zaledwie sześciu kilometrów.

Przy tym właśnie przesmyku położony jest Korynt.

Takie usytuowanie uczyniło z tego miasta jeden z największych ośrodków handlowych w starożytnym świecie.

Wszystkie szlaki komunikacyjne z północy na południe prowadziły przez Korynt.

Wszyscy podróżujący z Aten czy północnych regionów Grecji na południe do Sparty i Peloponezu musieli przechodzić przez Korynt, ponieważ ten wąski przesmyk stanowił jedyne połączenie północy z południem.

Przez Korynt prowadziły także szlaki komunikacyjne ze wschodu na zachód.

Najbardziej wysuniętym na południe Peloponezu był przylądek Malea, który dzisiaj nazywa się przylądkiem Matapan.

Było to bardzo niebezpieczne miejsce do żeglowania i starając się go ominąć, marynarze obierali inną drogę.

Żeglując ze wschodu wpływali do Zatoki Sarońskiej i jeśli statki były nieduże, wyciągali je z wody i na wałkach przetaczali przez 6-kilometrowy przesmyk na jego drugą stronę do zatoki Korynckiej.

Podobnie czynili żeglując ze wschodu na zachód.

Przesmyk Koryncki nazywał się po grecku Diolkos, co znaczy „miejsce przeciągania w poprzek”.

Pokonanie tego sześciokilometrowego odcinka, zaoszczędzało ponad trzysta kilometrowy rejsu wokół najniebezpieczniejszego przylądka na Morzu Śródziemnym - przylądka Malea.

Jeżeli ze względu na wielki rozmiary i ciężar statku było niemożliwe by przeciągnąć go w poprzek przesmyku, wtedy tragarze przenosili cały ładunek i po drugiej stronie przesmyku ładowali go na inny statek, na którym kontynuowano podróż.

Korynt dzięki swemu dogodnemu położeniu stał się wielkim ośrodkiem finansowym, do którego ściągali biznesmeni różnego pokroju jak również poszukiwacze przygód i przyjemności.

Korynt, był targowiskiem próżności starożytnego świata – można tam było nabyć arabskie balsamy, fenickie daktyle, libijską kość słoniową, babilońskie dywany, frygijskich niewolników i wiele innych pożądanych towarów tamtych czasów.

Ponadto w Koryncie odbywały się igrzyska sportowe, które w starożytnym świecie zajmowały drugie miejsce po zawodach olimpijskich.

Korynt był bogatym i gęsto zaludnionym miastem, będącym największym ośrodkiem handlowym starożytnego świata.

Istniała też inna, mniej znamienita strona Koryntu.

Grecki pisarz Aelian, powiada, że w greckich sztukach teatralnych, Koryntianie byli zawsze przedstawiani w stanie nietrzeźwym.

Samo słowo Korynt było synonimem rozpusty a Grecy utworzyli nawet czasownik od nazwy miasta: „koryntiazestai”, żyć jak Koryntianin, oznaczało życie w pijaństwie i moralnej rozwiązłości.

Cały ówczesny cywilizowany świat wiedział i plotkował o ekstrawaganckiej niemoralności Koryntu.

Nad przesmykiem wznosiło się wzgórze Akropolu, a na nim stała wielka świątynia Afrodyty, bogini miłości.

Służyło tam tysiąc kapłanek, uprawiających religijny nierząd, które każdego wieczoru schodziły z Akropolu, by na ulicach Koryntu sprzedawać się wszystkim gotowym zapłacić za ich niemoralne usługi.

Ponadto w Koryncie kwitły inne występki – hazard, rozboje, kradzieże i różne brudne interesy.

Historia Korynytu dzieli się na dwie części.

Było to bardzo stare miasto, w którym przez wieki budowano statki wojenne.

Gdy Rzymianie zaczęli podbijać starożytny świat, Korynt zaczął przewodzić opozycji i stał się militarnym przywódcą wszystkich Greków.

Jednak Grecy nie byli w stanie pokonać doskonale wyszkolonych Rzymian i w 146 r. przed Chrystusem, rzymski dowódca, Luciusz Mummiusz, zdobył Korynt i tak doszczętnie go zniszczył.

Przez dokładnie sto lat Korynt leżał w ruinie.

46 lat przed narodzeniem Chrystusa Juliusz Cezar odbudował Korynt i uczynił z niego stolicę rzymskiej prowincji Achai, do której praktycznie należała cała Grecja.

Po odbudowaniu Koryntu powrócili kupcy, wśród których było wielu Żydów, którzy zawsze umieli korzystać z nadarzających się możliwości handlowych.

Mieszkały tu również grupy Fenicjan, Frygijczyków i innych ludów ze Wschodu, którzy obok handlu praktykowali swoje pogańskie obyczaje.

Jeden z historyków opisuje nowy Korynt jako mieszankę greckich poszukiwaczy przygód z rzymskimi bogaczami - były tam tysiące Żydów, byłych żołnierzy, filozofów, kupców, marynarzy, niewolników, wyzwoleńców i handlarzy.

Była to kolonia bez arystokracji, bez tradycji i bez dobrze ułożonych obywateli.

W tej wylęgarni rozpusty, w najbardziej zdemoralizowanym mieście greckiego świata, dokonało się jedno z największych zwycięstw potężnej Bożej łaski.

1 Kor. 6, 9-10: Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy; ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani homoseksualiści, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą – a takimi byli niektórzy z was.

Samotny apostoł, zmęczony, zlękniony, niepewny swego losu, zmuszony przez zamieszki do opuszczenia Macedonii przybywa do Koryntu.

Jak sam pisze w 1 liście do Koryntian w 2 rodziale i 3 wierszu: przybyłem do was w słabości i w lęku, i w wielkiej trwodze.

Co było przyczyną takiego stanu duchu wielkiego apostoła?

Duch Święty zapewniał Pawła, że niemal w każdym mieście, do którego się udawał głosić Ewangelie, spotkają go rozmaite przeciwności: prześladowania, fałszywe oskarżenia, chłosty i więzy.

W 13 rozdziale Dz. Ap. w 14 wierszu czytamy o tym jak Paweł i jego towarzysze podróży dotarli do Antiochii Pizydyjskiej. A w dzień szabatu weszli do synagogi i usiedli. Po odczytaniu ustępów z zakonu i proroków, zwrócili się do nich przełożeni synagogi, mówiąc: Mężowie bracia, jeżeli macie coś do powiedzenia ku zbudowaniu ludu, mówcie.

Na to Paweł, doświadczony żydowski rabin, powstał i odważnie głosił Dobrą Nowinę o Panu Jezusie Chrystusie, o Jego śmierci, zmartwychwstaniu i i o tym, że w Nim każdy, kto wierzy, zostaje usprawiedliwiony w tym wszystkim, w czym nie można być usprawiedliwionym przez zakon Mojżesza.

43) Kiedy zaś zgromadzeni w synagodze się rozeszli, poszło wielu Żydów i nabożnych prozelitów za Pawłem i Barnabą, którzy z nimi rozmawiali i nakłaniali ich, aby trwali w łasce Bożej. (44) A w następny szabat zebrało się prawie całe miasto, aby słuchać Słowa Bożego. (45) A gdy Żydzi ujrzeli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł. (46) Wtedy Paweł i Barnaba odpowiedzieli odważnie i rzekli: Wam to najpierw miało być opowiadane Słowo Boże, skoro jednak je odrzucacie i uważacie się za niegodnych życia wiecznego, przeto zwracamy się do pogan. (47) Tak bowiem nakazał nam Pan: Ustanowiłem cię światłością dla pogan, Abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi. (48) Poganie słysząc to, radowali się i wielbili Słowo Pańskie, a wszyscy ci, którzy byli przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. (49) I rozeszło się Słowo Pańskie po całej krainie. (50) Żydzi zaś podburzyli pobożne i dostojne niewiasty oraz wybitne osobistości w mieście i wzniecili przeciw Pawłowi i Barnabie prześladowanie, i wypędzili ich ze swego okręgu.

W 14 rozdziale Dz. Ap. czytamy o tym jak w Ikonium Paweł i jego towarzysze podróży weszli do synagogi żydowskiej i przemawiali tak, iż uwierzyło wielkie mnóstwo Żydów i Greków. (2) Lecz Żydzi, którzy nie uwierzyli, podjudzili i rozjątrzyli pogan przeciwko braciom. (3) I przebywali tam przez dłuższy czas, mówiąc odważnie w ufności ku Panu, który słowo łaski swojej potwierdzał znakami i cudami, jakich dokonywał przez ich ręce. (4) A ludność miasta była podzielona, jedni byli za Żydami, drudzy zaś za apostołami. (5) Kiedy jednak wszczął się rozruch wśród pogan i Żydów wraz z ich przełożonymi i chciano ich znieważyć i kamienować, (6) dowiedziawszy się o tym, uszli do miast likaońskich, Listry i Derbe, i okolicy (7) i tam zwiastowali dobrą nowinę.

Bóg dokonał przez Pawła niezwykłego cudu uzdrowienia człowieka chorego od urodzenia na bezwład nóg.

Gdy tłum ujrzał, co Paweł uczynił, zaczął wołać: Bogowie w ludzkiej postaci zstąpili do nas. Kapłan podmiejskiej świątyni Zeusa, przywiódłszy przed bramy miasta woły i wieńce, chciał wraz z ludem złożyć ofiarę…

19) Tymczasem nadeszli z Antiochii i z Ikonium Żydzi i namówiwszy tłum, ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, sądząc, że umarł. (20) Kiedy go jednak uczniowie obstąpili, wstał i wszedł do miasta; nazajutrz zaś odszedł z Barnabą do Derbe. (21) Zwiastując dobrą nowinę także temu miastu, pozyskali wielu uczniów i zawrócili do Listry, Ikonium i Antiochii, (22) utwierdzając dusze uczniów i zachęcając, aby trwali w wierze, i mówiąc, że musimy przejść przez wiele ucisków, aby wejść do Królestwa Bożego.

W 16 rozdziale Dz. Ap. czytamy że w Filipii, po zdobyciu garstki wiernych, i wypędzeniu demona z pewnej dziewczyny, która miała ducha wieszczego, apostoł Paweł i jego towarzysz podróży, Sylas, zostali oskarżeni przed lokalnymi władzami o zakłócanie spokoju w mieście przez właścicieli wieszczki, która przez swoje wróżby przynosiła im wielki zysk, (20): I stawiwszy ich przed pretorów, rzekli: Ci oto ludzie, którzy są Żydami, zakłócają spokój w naszym mieście (21): i głoszą obyczaje, których nie wolno nam, jako Rzymianom, przyjmować ani zachowywać. (22): Wraz z nimi wystąpił też przeciwko nim tłum, a pretorzy, zdarłszy z nich szaty, kazali ich siec rózgami; (23): a gdy im zadali wiele razów, wrzucili ich do więzienia i nakazali stróżowi więziennemu, aby ich bacznie strzegł. (24) Ten, otrzymawszy taki rozkaz, wtrącił ich do wewnętrznego lochu, a nogi ich zakuł w dyby. (25) A około północy Paweł i Sylas modlili się i śpiewem wielbili Boga, więźniowie zaś przysłuchiwali się im. (26) Nagle powstało wielkie trzęsienie ziemi, tak że się zachwiały fundamenty więzienia i natychmiast otworzyły się wszystkie drzwi, a więzy wszystkich się rozwiązały.

W wyniku tego cudownego wydarzenia, nawrócił się strażnik więzienia i w nocy zabrał ich do swego domu, gdzie obmył ich rany, i zaraz został ochrzczony on i wszyscy jego domownicy.

Następnie , zastawił stół i weselił się wraz z całym swoim domem, że uwierzył w Boga.

Gdy nastał dzień, pretorzy przysłali polecenie, że apostołowie mają być zwolnieni;

37) Paweł zaś rzekł do nich: Wychłostawszy nas, obywateli rzymskich, publicznie bez sądu, wrzucili nas do więzienia; teraz zaś potajemnie nas wypędzają? Nie, niech raczej sami przyjdą i wyprowadzą nas. (38) Pachołkowie zaś donieśli pretorom te słowa. A ci gdy usłyszeli, że są Rzymianami, zlękli się. (39) I przyszedłszy, przeprosili ich, wyprowadzili i prosili, żeby opuścili miasto.

W 17 rozdziale Dz. Ap. czytamy o tym jak Paweł i jego towarzysze podróży przybyli do Tesaloniki, gdzie była synagoga żydowska. (2) Paweł zaś, według zwyczaju swego, poszedł do nich i przez trzy sabaty rozprawiał z nimi na podstawie Pism, (3) wywodząc i wykazując, że Chrystus musiał cierpieć i zmartwychwstać. Tym Chrystusem, mówił, jest Jezus, którego ja wam głoszę. (4) I dali się niektórzy z nich przekonać i przyłączyli się do Pawła i Sylasa, również wielka liczba spośród pobożnych Greków i niemało znamienitych niewiast. (5) Ale Żydzi, powodowani zazdrością, dobrawszy sobie z pospólstwa różnych niegodziwych ludzi, wywołali zbiegowisko i wzburzyli miasto… krzycząc: Ci, co uczynili zamęt w całym świecie, przybyli i tutaj; wszyscy oni postępują wbrew postanowieniom cesarza, głosząc, że jest inny król, Jezus. (8) A lud i przełożeni miasta, gdy to usłyszeli, zaniepokoili się, (9) lecz otrzymawszy od Jazona i pozostałych odpowiednie wyjaśnienie, zwolnili ich. (10) Bracia zaś wyprawili zaraz w nocy Pawła i Sylasa do Berei; ci, gdy tam przybyli, udali się do synagogi Żydów, (11) którzy byli szlachetniejszego usposobienia niż owi w Tesalonice; przyjęli oni Słowo z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się rzeczy mają. (12) Wielu też z nich uwierzyło, również niemało wybitnych greckich niewiast i mężów.

(13): A gdy się dowiedzieli Żydzi z Tesaloniki, że i w Berei Paweł głosi Słowo Boże, udali się tam, judząc i podburzając pospólstwo. (14): Lecz wtedy bracia wyprawili zaraz Pawła w drogę ku morzu, Sylas i Tymoteusz zaś tam pozostali. (15): Towarzysze zaprowadzili Pawła aż do Aten, a wziąwszy polecenie dla Sylasa i Tymoteusza, aby czym prędzej przyszli do niego, zawrócili.

16) Czekając na nich w Atenach, obruszał się Paweł w duchu swoim na widok miasta oddanego bałwochwalstwu. (17) Rozprawiał więc w synagodze z Żydami i z pobożnymi, a na rynku każdego dnia z tymi, którzy się tam przypadkiem znaleźli.

Paweł otrzymał nawet zaproszenie aby przemawiać do intelektualnej śmietanki na Areopagu, lecz gdy zaczął głosić o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, jedni naśmiewali się, drudzy mówili: O tym będziemy cię słuchali innym razem. (33) I tak Paweł wyszedł spośród nich choć niewielu przyłączyło się do niego i uwierzyli.

Ze stolicy wysublimowanego intelektualizmu, Paweł samotnie skierował się do stolicy biznesu, rozrywki i moralnego szamba Koryntu.

Tam (jak czytamy w 2 wierszu 18 rozdziału) natknął się na pewnego Żyda, imieniem Akwila, rodem z Pontu, który świeżo przybył z Italii, i na Pryscyllę, jego żonę, dlatego że Klaudiusz zarządził, aby wszyscy Żydzi opuścili Rzym, i zbliżył się do nich; (3) a ponieważ uprawiał to samo rzemiosło, zamieszkał u nich i razem pracowali; byli bowiem z zawodu wytwórcami namiotów.

Wyrabianie namiotów przez Pawła stanowiło ważną część jego posługi.

W judaizmie uważano za niestosowne, aby uczony w Piśmie lub rabin otrzymywał zapłatę za swoje nauczanie, dlatego wielu z nich oprócz studiowania i nauczania prawa zajmowało się także handlem lub rzemiosłem.

1kor 9:14): Tak też postanowił Pan, ażeby ci, którzy ewangelię zwiastują, z ewangelii żyli. (15): Ja jednak nie korzystałem z żadnej z tych rzeczy. A nie napisałem tego w tym celu, aby to do mnie odniesiono; bo wolałbym raczej umrzeć, niż żeby ktoś miał mnie pozbawić tej chluby. (16): Bo jeśli ewangelię zwiastuję, nie mam się czym chlubić; jest to bowiem dla mnie koniecznością; a biada mi, jeślibym ewangelii nie zwiastował. (17): Albowiem jeśli to czynię dobrowolnie, mam zapłatę; jeśli zaś niedobrowolnie, to sprawuję tylko powierzone mi szafarstwo. (18): Jakąż tedy mam zapłatę? Tę, że zwiastując ewangelię czynię to darmo, aby nie korzystać z prawa, jakie mi daje zwiastowanie ewangelii.

Zawodowa praca nie tylko oczyszczała Pawła z zarzutów chęci brudnego zysku, ale dawała mu możliwość poznawania nowych ludzi i głoszenia im Ewangelii w naturalnym kontekście zawodowym.

Wygląda na to, że tak właśnie było w przypadku Pryscylli i Akwili.

Około roku 49 rzymski cesarz Klaudiusz, miał dosyć ciągłych sporów jakie miały miejsce w Rzymie wśród Żydów.

70 lat później rzymski historyk Suetoniusz zanotował w swych doniesieniach, że Klaudiusz przepędził Żydów z Rzymu, gdyż ciągle wybuchały wśród nich zamieszki i rozruchy z powodu Chrestusa (najprawdopodobniej rzymskiej odmiany lub błędu w odmianie słowa Chrystus).

Bóg, w swojej opatrzności, wykorzystał edykt pogańskiego cesarza Klaudiusza i wysłał Pryscylę i Akwilę do Koryntu aby po kilku latach, jego apostoł miał zapewnioną pracę, mieszkanie i dozgonną przyjaźń żydowskiego małżeństwa, które również stało się wspaniałym Bożym narzędziem w służbie Ewangelii.

Dz 18 (4): A w każdy szabat rozprawiał w synagodze i starał się przekonać zarówno Żydów, jak i Greków. (5): Kiedy jednak Sylas i Tymoteusz przyszli z Macedonii, Paweł oddał się całkowicie słowu, przedkładając Żydom świadectwa, że Jezus jest Chrystusem.

Wygląda na to, że Sylas i Tymoteusz przynieśli materialne wsparcie z dopiero co powstałych zborów Macedonii, co umożliwiło Pawłowi całkowite poświęcenie się służbie zwiastowania Ewangelii Żydom, którym Paweł dowodził, że Jezus jest obiecanym Mesjaszem – Bożym Zbawicielem, Królem i Sędzią żywych i umarłych.