"Wierzę, iż wielką potrzebą dnia dzisiejszego nie jest wcale przebudzenie, ale radykalna odnowa, która sięgnie korzeni naszych moralnych i duchowych dolegliwości, zajmie się raczej przyczynami niż skutkami, bardziej samą chorobą niż jej symptomami...

...W przeciągu ostatnich 20 lat miało miejsce zepsucie religijne, trudno porównywalne z czymś od czasu, kiedy Izrael czcił złotego cielca. Można słusznie powiedzieć o nas, że "usiedliśmy, aby jeść i pić, i wstaliśmy, aby się bawić". Linia podziału pomiędzy Kościołem a światem została całkowicie zatarta. Oprócz kilku najpoważniejszych grzechów, grzechy nieodrodzonego świata są teraz tolerowane i gorliwie powielane przez zastraszającą liczbę chrześcijan, którzy twierdzą, że są narodzeni na nowo. Młodzi chrześcijanie przyjmują jako swoje wzorce ludzi światowych najordynarniejszego rodzaju i usiłują naśladować ich i upodobnić się do nich. Przywódcy religijni przyjęli technikę ekspertów od reklamy. Przechwalanie się, wabienie obietnicami i bezwstydne przesadzanie są teraz praktykowane jako normalne metody pracy kościelnej. Klimat moralny nie jest klimatem nowotestamentowym, lecz klimatem z Hollywood i z Broadwayu...

...Święta wiara naszych ojców na wielu miejscach stała się formą rozrywki, zaś przerażającą rzeczą jest to, że masy były tym karmione przede wszystkim od góry...

...Ten opis współczesnego chrześcijaństwa, chociaż nie dotyczy wszystkich, jest jednak prawdziwy, gdy chodzi o przygniatającą większość dzisiejszych chrześcijan. Z tej przyczyny jest rzeczą bezużyteczną, aby wielkie zgromadzenia wierzących spędzały długie godziny, błagając Boga, aby zesłał przebudzenie. Jeśli nie zamierzamy dać się przeobrazić, to możemy równie dobrze przestać się modlić. Jeśli modlący się ludzie nie mają zrozumienia ani wiary, aby zmienić cały swój sposób życia, by dostosować go do wzorców nowotestamentowych, to nie może być prawdziwego przebudzenia." Fragment z książki A.W. Tozera - Radykalny krzyż

Zarówno pierwsi uczniowe jak i przeciwnicy Pana Jezusa wielokrotnie zadawali sobie i innym pytania o Jego tożsamość. Kimże On jest? Za kogo się podaje?

chodzący po wodzie

Niektóre z Jego wypowiedzi wywoływały furię co gorliwszych religijnie słuchaczy, którzy w swym "świętym" oburzeniu chwytali za kamienie wołając: "kamienujemy cię ...za bluźnierstwo i za to, że Ty, będąc człowiekiem, czynisz siebie Bogiem!"

Czy rzeczywiście bluźnił? Czy rzeczywiście czynił siebie Bogiem?

Nawet dziś spotykamy "obrońców" Jezusa, którzy obstają przy tym, iż Jezus nigdy nie mówił o sobie jako o Bogu, ale tylko jako o słudze Boga. To rzekomo w późniejszych wiekach ludzie zaczęli tworzyć doktrynę o boskości Jezusa.

Spójrzmy na dwie krótkie wypowiedzi Pana Jezusa:

Na wstępie chciałbym podziękować naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi za to, że okazał mi łaskę, wyciągnął ku mnie Swoją dłoń i dotknął się mojego życia. Chcę też podziękować Bogu za tych, którzy zwiastowali mi Słowo Boże i za to, że musieli ponieść tego koszty.
Niedawno miałem okazję spotkać panią, która jest wychowawczynią w ośrodku szkolno-wychowawczym, w którym byłem. Powiedziała do mnie: „Wojtek czy pamiętasz Jerzyka?” (był to jeden z moich kolegów w tym ośrodku) Okazało się, że w ośrodku jest teraz kuzynka Jerzyka, która powiedziała, że Jerzyk dostał bardzo duży wyrok do odsiedzenia w więzieniu za próbę zabójstwa. Dalej ta pani powiedziała, że jest szczęśliwa, kiedy widzi mnie na mieście. Ja odpowiedziałem, że to Bóg sprawił. Bo gdyby Bóg nie wyciągnął do mnie Swojej ręki, to też byłbym teraz w więzieniu.