2Sa 5:10  I wzrastał Dawid w potęgę, a Pan, Bóg Zastępów, był z nim.

 

2Sa 5:12  I poznał Dawid, że to Pan ustanowił go królem nad Izraelem i wyniósł wysoko jego królestwo ze względu na swój lud izraelski.

 

 

W tych słowach widzimy dwie rzeczy: fakt i jego wyjaśnienie.

 

 

Fakt jest taki, że w historii Dawida nastąpił dramatyczny zwrot i, że zamiast dotychczasowych trudności i rozczarowań, rozpoczyna się okres jego panowania, sukcesu i dobrobytu.

 

 

Ten fakt, nie jest odosobniony w historii.

 

Jak często, nawet w przypadku ludzi, którzy byli wybitnymi jednostkami, początkowy etap ich życia był jednym wielkim rozczarowaniem i pasmem niepowodzeń, podczas gdy dalsza część ich życia przyniosła sukces przewyższający ich najśmielsze marzenia.

 

 

Wyjaśnienie faktu jest takie, że to wszystko wydarzyło się dzięki obecności Boga w życiu Dawida.

 

 

Bynajmniej nie oznacza to, że jego dotychczasowe przeciwności miały miejsce ze względu na brak bliskości Boga i Jego przychylności.

 

Bóg był z Dawidem na pustyni, gdzie doświadczał go i szkolił, przygotowując pasterza z Betlejem do przyszłej królewskiej posługi.

 

Obraz

Prawdziwy obraz Boga nie znajduje się na tym świecie; dlatego Jego chwała… jest poniżona, a Jego prawda zniekształcona przez kłamstwo, gdy kiedykolwiek stawiamy przed sobą widzialną postać… Dlatego wymyślanie jakiegokolwiek obrazu Boga jest samo w sobie brakiem pobożności, ponieważ przez takie zniekształcenie Jego majestat jest poniżony, a sam Bóg przedstawiony jest takim, jakim nie jest.
Jan Kalwin

 

PSALM 133

Alleluja! Chwalcie słudzy Jahwe, chwalcie imię Jahwe! Niech imię Jahwe będzie błogosławione odtąd i aż na wieki! Od wschodu słońca aż po zachód jego niech imię Jahwe będzie pochwalone! Jahwe jest wywyższony ponad wszystkie ludy, Jego chwała sięga ponad niebiosa. Któż jak nasz Bóg, Jahwe, co siedzibę ma w górze, co w dół spogląda na niebo i na ziemię? Podnosi nędzarza z prochu, a dźwiga z gnoju ubogiego, by go posadzić wśród książąt, wśród książąt swojego ludu, Ten, co niepłodnej każe mieszkać w domu jako pełnej radości matce synów. Alleluja! [Biblia Tysiąclecia, wydanie II ]

Każdego dnia potrzebujemy odrywać nasz wzrok od ziemskich marności i nieustannego znoju naszego doczesnego bytowania i kierować go ku niebiańskim wyżynom, gdzie nasz Bóg ma swą chwalebną siedzibę.

Nie mamy tego czynić aby zapomnieć o tym padole łez ani też aby wyrwać się z naszej ziemskiej egzystencji. Wręcz przeciwnie! Musimy to czynić aby z odwagą i wiarą stawiać czoła doczesnym wyzwaniom.

Życie na tej ziemi nie napawa optymizmem i nadzieją, ale co rusz nas rozczarowuje i często czujemy się zawiedzeni, zniechęceni i pognębieni. Panosząca się rozpusta i pospolita głupota ludzkich mas, puste obietnice polityków, złowróżbne zapowiedzi ekologów, ciągłe zawodzenie ekonomistów i kłębiące się tabuny innych pesymistycznych chmur wisi nad całą ziemią.

Ez 7:3-4 Teraz nadszedł dla ciebie kres i zapałam na ciebie gniewem i osądzę cię według twojego postępowania i ukarzę cię za wszystkie twoje obrzydliwości.  I oko moje nawet nie drgnie nad tobą, i nie zlituje się, lecz cię ukarzę za twoje postępowanie, a skutki swoich obrzydliwości odczujesz u siebie, i poznacie, że Ja jestem JHWH.  


Nasz Bóg jest wielce łaskawy i miłosierny. Zbawienie jest Jego dziełem i Jego radością. Jednak wielce nierozsądne jest traktowanie Bożej dobroci jako przymykanie oka na nasze zło.

Poznanie prawdy wiąże się z odpowiedzialnością, koniecznością podporządkowania naszego myślenia i postępowania danemu nam światłu. Natomiast ciągły upór i nieposłuszeństwo spotkają się z surową karą.  Straszną rzeczą jest lekceważyć żywego Boga i stać się obiektem Jego gniewu! (Hbr 10:31).

Boża cierpliwość i łaskawość są wielkie ale nie bezgraniczne! Biblia przestrzega nas przed lekkomyślnym „przeciąganiem struny” Bożej tolerancji nieprawości.

Krople bezbarwnej cieczy spadają bardzo powoli. Płyną w dół długą rurką, aż docierają do cienkiej żyłki na zewnętrznej stronie dłoni. Marta siedzi i przygląda się woreczkowi z napisem „glukoza”, zawieszonemu na metalowym stojaku. Potem przenosi wzrok na spoczywającą w szpitalnym łóżku staruszkę, która wygląda jakby głęboko spała. Kobieta oddycha miarowo i powoli; niekiedy tylko jakiś grymas, jakby bólu, niszczy na chwilę spokój malujący się na jej twarzy.

– Ciociu, przyniosłam śpiewnik. Zaśpiewam ci twoje ulubione piosenki. – Marta otwiera grubą, czarną książkę. Po chwili kartkowania znajduje właściwą stronę. – Łaski wspaniałej się strumień zlał, większej nad grzech nasz, nad Boży gniew... – śpiewa cicho, pochylona w kierunku staruszki.

Na łóżku pod oknem, leży jeszcze inna kobieta. Gdy dociera do niej śpiew Marty, otwiera oczy i mówi słabym głosem:

– Może pani głośniej. Mnie nie przeszkadza.